Czerwona Planeta na sucho

1 październik 2009

Zakładając nierealistycznie, że niewyobrażalne lenistwo autora tych słów dopuściłoby do przedstawienia na tej stronie ankiety (czegoś, co pamiętają już tylko najwytrwalsi bywalcy jeszcze z zamierzchłych czasów, kiedy blog wegetował na nieszczęsnej platformie Bloggera), której pytanie brzmiałoby : z jaką charakterystyczną cechą kojarzy Ci się sąsiad Ziemi w Układzie Słonecznym, planeta Mars, z pewnością nie ryzykowałbym wiele, stawiając cały swój mikry majątek na znaczącą przewagę odpowiedzi “czerwonawa barwa”. Nie przypadkiem też Mars, który w końcu zresztą swą nazwę własną pochodzącą od rzymskiego boga wojny uzyskał w efekcie wizualnej percepcji planety, ma nieoficjalną etykietkę “Czerwona planeta”; przyglądając się planecie przez teleskop nietrudno zauważyć, że dominującą barwą powierzchni Marsa jest odcień rdzawo-czerwony.

O ile świadomi jesteśmy tego, skąd barwa ta się w ogóle bierze – powierzchnia planety pokryta jest różnej maści tlenkami żelaza, które nadają jej charakterystyczny przybrudzony odcień – to co do pierwotnych tego przyczyn zdania są mimo wszystko podzielone. Dość szeroko co prawda akceptowana jest hipoteza, która wiąże barwę Marsa z dawną obecnością płynnej wody na planecie, która miliardy lat temu swobodnie płynęła na planecie i całkiem zwyczajnie sprawiła, że Mars “zardzewiał”, jednak nie jest to jak się okazuje jedyne możliwe rozwiązanie.

Inspiracją do poszukiwań innych alternatyw stały się swego czasu się wyniki badań powierzchni planety, które zawdzięczamy wylądowaniu na niej w 2004 roku dwóch łazików: “Opportunity” oraz “Spirit”, wydelegowanych na pobliską planetę w ramach amerykańskiej misji “Mars Exploration Rover”. Sporym zaskoczeniem dla badaczy było wówczas odkrycie na powierzchni planety minerałów, które – zgodnie z naszą obecnym stanem wiedzy – musiałyby ulec zniszczeniu przez kontakt z wodą, mamy więc pewną sprzeczność pomiędzy najpopularniejszą teorią a zebranymi danymi empirycznymi. Jak to często bywa sprzeczności takie zazwyczaj motywują naukowców do wytężonych wysiłków w celu ich eliminacji.

Jonathan Merrison oraz jego koledzy z Aarhus Mars Simulation Laboratory w Danii postanowili podjąć się ciekawego, pozornie banalnego eksperymentu – zamknęli szczelnie w szklanych kolbach próbki zwykłego piasku kwarcowego i przy pomocy odpowiedniej maszynerii (bo ręczne wykonywanie tej czynności mogłoby być cokolwiek nużące i męczące) przez siedem miesięcy obracali owe kolby z piaskiem to w górę to w dół (tak przynajmniej rozumiem angielski zwrot “to tumble”, który ma jak na moją słabą znajomość języka zbyt wiele równoprawnych znaczeń). Spokojnie przesypujący się piasek, jak sugerują naukowcy, zachowywał się podobnie, jak analogiczny materiał na powierzchni Marsa, muskany leniwymi i delikatnymi wiatrami owiewającymi planetę. Naukowcy zauważyli po owych długachnych miesiącach, że takie smętne przesypywanie materiału wystarczało do tego, by spowodować postępującą erozję piasku, redukującą ok. 10% całości do bardzo drobnych cząstek pyłu. Swoją drogą, dodam tutaj, mam nadzieję, że w międzyczasie zajmowali się czymś innym poza przyglądaniem się kolbom…

Co ta mało frapująca zapewne zabawa – nie zapominajmy, że opłacana przez podatników, a jakże – ma jednak wspólnego z wspomnianą wcześniej barwą Marsa? Otóż po  siedmiu miesiącach duńscy badacze dodali do częściowo rozdrobnionego piasku sproszkowany magnetyt, rudę żelaza na Ziemi bardzo pospolitą i szeroko rozpowszechnioną, obecną również w dużych ilościach na Marsie. Obracanie butelek stoicko kontynuowano dalej i z czasem okrągłym jak spodki oczom naukowcom ukazał się niezwykle fascynujący widok – mieszkanka piasku i hematytu zaczęła stawać się coraz bardziej czerwona.

Jeśli ktoś nabrał w tej chwili ponurych podejrzeń, że sobie z biednych naukowców prostacko żartuję, ma po części oczywiście rację – żarty te jednak są wynikiem raczej dobrego nastroju autora jako takiego niż specyfiki opisywanych badań. Co prawda mechanizm zabarwiania piasku może wydawać się trywialny, jednak pozory jak to zwykle bywa znów nas nieuków mylą – tak naprawdę nie jest to takie banalne, jak na pierwszy rzut (a nawet i drugi) mogłoby się zdawać. Wedle badaczy obracające się w butelce niezliczoną ilość razy ziarna piasku uderzając o siebie rozpadają się na kawałki, odsłaniając “gołe” powierzchnie, które w kontakcie z magnetytem “oddają” atom tlenu na jego rzecz, prowadząc do powstania kolejnego minerału, tym razem hematytu. Hematyt po sproszkowaniu ma intensywnie czerwony kolor, i co ciekawe, bardzo niewiele tego minerału potrzeba, by całość mieszanki zabarwić dość silnie na czerwono.

Wyniki doświadczeń skłoniły Merrisona i spółkę do zaproponowania alternatywnej “historii” poczerwienienia Marsa – o ile dotąd zakładano, że planeta ma swoją charakterystyczną barwę od miliardów lat (czyli od czasów, gdy prawdopodobnie po jej powierzchni płynęła ciekła woda), o tyle Merrison uważa, iż Mars niekonieczne musi być czerwony od tak dawna. Możliwe nawet, że “poczerwienienie” Marsa to kwestia milionów, a nie miliardów lat (proces obserwowany przez grupę badaczy zachodzi względnie szybko), trudno jednak tutaj dopatrzeć się zaprawdę powodów, dla których nie mogłoby do niego dojść wcześniej – brak argumentów naukowców odmawiających procesowi racji bytu miliardy lat temu i trochę niejasne jest, skąd biorą się takie założenia naukowców.

Idąc dalej płynna woda na Marsie przestaje być w takim wariancie przebiegu zdarzeń koniecznością, co nie ucieszy chyba wielu wielbicieli prehistorycznych oceanów pełnych fantazyjnych stworzeń na Czerwonej Planecie. Co prawda nie sposób udowodnić póki co, że wszystko przebiegało tak jak opisują to Merrison i koledzy, jednak pomysł wydaje się całkiem ciekawy i godny rozpatrzenia. Pozostaje jednak kilka co najmniej wątpliwych kwestii, o których duńscy badacze nie pisnęli ani słowa – weźmy choćby na pierwszy ogień atmosferę, w jakiej w ogóle doświadczenie realizowano: nie wiadomo nic o tym, czy piasek znajdował się w próżni czy też w mieszance gazowej zbliżonej zawartością do marsjańskiej, czy też w jeszcze innym środowisku. Trudno z tego względu ocenić, w jaki sposób atmosfera mogłaby wpłynąć na wyniki badań.

Niezależnie od wątpliwości związanych z badaniami trzeba jednak przyznać, że proponowane rozwiązanie jest godne rozpatrzenia. Trudno mi tylko ocenić w jaki sposób można by je zweryfikować.

Żródło:

Link 1

Wpisy o podobnej tematyce:



Komentarze czytelników

  1. Wesoły Terrorysta | 1 październik 2009 o godzinie 14:44

    Znaczy jak? Ktoś wziął Marsa i potrząsał nim 7 miesięcy?:)

    Teoria ciekawa, tym bardziej, że nie wyklucza wody (wszak te minerały, które odkryto, mogą nie leżeć w korycie dawnej rzeki). Ja jednak niezmiennie jestem pod wrażeniem pomysłowości naukowców. Przesypywać piasek przez siedem miesięcy – brzmi banalnie, ale wpaść na to, to jest coś!

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
    • finwe.isilra | 1 październik 2009 o godzinie 19:07

      Nieuważnie mój drogi czytasz, owo potrząsanie miało być czymś podobnym do delikatnych wiatrów, które erodują skały na Marsie:)
      Wykluczać wody nie wyklucza ale – o tym wspominałem wyżej – znaleziono na powierzchni planety minerały, których powinno tam nie być jeśli kiedyś płynęła tam woda.

      Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
      • Wesoły Terrorysta | 2 październik 2009 o godzinie 09:26

        To Ty czytasz nieuważnie, mój drogi fi – to była ironia:) Takie małe, czarne kuleczki na powidła…

        OK – ale czy te minerały nie mogły być OBOK rzek? Czy założenie jest takie, że cały Mars był pokryty wodą (a Duch unosił się nad wodami…)? Bo jakby to jest dla mnie kluczowe – czy te minerały zniknęłyby, gdyby woda płynęła 100 km dalej? I czy nie byłoby ich w tym miejscu, gdyby płynęła tam 100 mln lat wcześniej?

        Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
        • finwe.isilra | 2 październik 2009 o godzinie 10:24

          Halo, autorowi się nie podskakuje, bo ban będzie:P

          No dobra, obok rzek powiadasz. Z tego co wiem to woda, jeśli tam istniała, tworzyła sporej wielkości oceany a przynajmniej morza, przy czym tam, gdzie owe dziwne minerały znaleziono ukształtowanie terenu wskazuje chyba na to, że to właśnie tam zapewne byłaby woda, jak myślę. Inaczej to nie miałoby sensu – chyba nie pobrano próbek ze szczytów gór sądząc, że były na dnie morza:)) Zniknięcie minerałów zapewne musiałoby wiązać się z bezpośrednim kontaktem z wodą, więc gdyby jej w pobliżu nie było to i pewnie nic złego by się im nie stało, co do czasu jednak to minerały jak i cała geologia opierają się na ogromnych skalach czasowych, ciężko coś powiedzieć tutaj…

          Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
          • g_o_n | 2 październik 2009 o godzinie 11:29

            oj fi takiego cię nie znałem – pamiętaj nie grozi się terrorystom bo przegrasz ;)

            A może w marsjańska atmosfera działa inaczej – ma przecież inny skład i hmm może akurat pod wpływem tamtejszej atmosfery atmosfery procesy geologiczne będą przebiegać inaczej w innym tempie inny sposób??
            Po raz kolejny przykładamy naszą ziemską miarę do wszystkiego. Minęły już czasy gdy ziemia była pępkiem wszechświata.

            Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
            • finwe.isilra | 2 październik 2009 o godzinie 11:44

              Ech przecież to pieszczotliwie do WT było:)

              Jeśli chodzi o marsjańską atmosferę to zaznaczyłem taką wątpliwość pośrednio pod koniec tekstu – nie wiadomo (a przynajmniej na to wygląda, że naukowcy nic o tym nie pisali) w jakiej w ogóle atmosferze swoje badania prowadzili: próżni, ziemskiej czy podobnej do marsjańskiej? Tak więc tutaj można mieć absolutnie obiekcje, bo nic na ten temat nie wiadomo. Z pewnością różne procesy mogą przebiegać przynajmniej trochę odmiennie

              Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
            • WT | 3 październik 2009 o godzinie 16:40

              @g_o_n: dziękuję, dziękuję, że uświadomiłeś koledze Autorowi, że z pewnymi pieszczotami trzeba uważać:)

              Czyli tam mogła być woda, minerały – i jeszcze pustynny wiatr? Bo w końcu inne warunki, nie do odtworzenia tu, u nas:)

              Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
              • g_o_n | 3 październik 2009 o godzinie 19:16

                Nie ma sprawy zawsze do usług.
                Ale z 2 strony tak pomyśleć może ci naukowcy mają rację, poruszali kolbami i zaczerwieniło się, niby proste a nikt nie wpadł na to. Jak naprawdę było – dowiemy się może kiedyś jak już ludkowie założą bazę i przeprowadzą gruntowne badania a tak możemy spekulować i snuć teorie.

                Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  2. slawkas | 1 październik 2009 o godzinie 20:53

    W sumie woda na Marsie częściej brzmiała jak pobożne życzenia i jak dotąd jest nie potwierdzonym faktem, w rodzaju pomysłów o istnieniu podziemnego morza. Sam pamiętam i mam do tej pory Małą Encyklopedię Powszechną PWN z lat 60-tych, gdzie całkiem poważnie wspomina się o możliwych rosnących porostach na Marsie. Teraz zeszliśmy do poziomu tlenków żelaza, z którymi dalej nie wiadomo co, ale jeszcze bardziej zminiejszają prawdopodobieństwo istnienia wody powierzchniowej i życia pokrewnego ziemskiemu.
    Saturn z poprzedniego wpisu przeciwnie, im bliżej go poznajemy, tym więcej nam oferuje. Np. awatary ;)

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
    • finwe.isilra | 1 październik 2009 o godzinie 21:18

      Badania duńskich uczonych trzeba oceniać dość ostrożnie – w zasadzie wykazali oni tylko, że zabarwianie na “rdzawy” kolor skał jest możliwe w określony sposób, daleko jednak jeszcze do tego, by stwierdzić, że tak właśnie a nie inaczej działo się na Marsie. Szczerze powiem, że mimo wszystko jestem zwolennikiem obecności ciekłej wody na Marsie, ale bardzo dawno temu, setki milionów lat albo i więcej. Po prostu oglądając niezliczone ilości zdjęć powierzchni Marsa trudno oprzeć się wrażeniu, że wiele struktur musiało być ukształtowanych przez wodę, tak silnie kojarzą się z krajobrazem ziemskim, drążonym bez końca przez rzeki. No ale faktycznie – co do obecności ciekłej wody na Marsie ciągle nikt nie może chyba powiedzieć ostatniego słowa – w zasadzie wiemy w miarę pewnie, że woda jako taka, tyle że zamarznięta, tam istniała i istnieje, jednak płynna woda to zupełnie inna para kaloszy. A jeśli o porosty chodzi… również bardzo odległa droga od ciekłej wody do roślinności czy życia w ogóle. Byłbym niezmiernie ciekaw jakiegoś ostatecznego rozstrzygnięcia w tej kwestii – ale zanim ludziska tam osobiście się nie wybiorą (co w świetle kłopotów NASA wydaje się oddalać i oddalać, na Księżyc będzie ciężko wrócić) chyba się tego nie dowiemy.

      Saturn zwraca na siebie uwagę z pewnością swymi niezwykłymi księżycami, jednak generalnie ciągle gdybamy i o nich, cóż, tak to już jest, że niewiele więcej nam zostaje

      Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
    • Wesoły Terrorysta | 2 październik 2009 o godzinie 09:27

      A i owszem, daje awatary…Ty wpadłeś na pomysł, a ja zrealizowałem. Cóż, bywa:) Ale spoko, planuję zmianę awatara na nieco realniejszy, więc może Saturn się zwolni:)

      Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
      • finwe.isilra | 2 październik 2009 o godzinie 10:26

        Zdjęcie naprawdę mnie zachwyciło jednak po przemyśleniu jako awatar sprawdza się jednak średnio (bez urazy) – po prostu w tak małym formacie trudno tam cokolwiek dojrzeć poza białym łukiem przebiegającym z góry na dół. Jednak tylko w odpowiedniej skali to zdjęcie robi wrażenie

        Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  3. Beata | 1 październik 2009 o godzinie 23:06

    Patrz…a ja myslałam, że tam tyle komunistów, dlatego tak czerwono…

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
    • Wesoły Terrorysta | 2 październik 2009 o godzinie 09:31

      Ciekawa teoria, ciekawa…trochę jak w tym dowcipie (z brodą, uprzedzam): jak USA wylądowało na Księżycu, zgłaszają, że do powierzchni zbliża się jakiś lądownik. Odpowiedź z Huston:
      - Czekać.
      - Ląduje!
      - Czekać.
      - Otwierają się drzwi!
      - Czekać.
      - Wychodzą Rosjanie!
      - Czekać.
      - Malują na Księżycu wielkie czerwone koło!
      - Czekać.
      - wsiadają do rakiety!
      - Czekać.
      - Odlatują!
      - Czekać.
      - Odlecieli…
      - W czerwonym kole napisać wielkimi literami “Coca Cola”.

      I może tak to trzeba zrobić. Napisać na Marsie “Coca Cola” i już nie będzie komunistyczny:)

      Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  4. g_o_n | 2 październik 2009 o godzinie 11:13

    Hmm nie wiem czemu ale wszyscy się tej wody uczepili. Jak by życie akurat potrzebowało wody. Nie wiem czy autor i pozostali pamiętają naszą dyskusję na ten temat. Pojmujemy życie przez nasz pryzmat – i to może być największy błąd w poszukiwaniu go na innych planetach.

    Woda na marsie – może jest, może nie ma, może kiedyś była – kiedyś się okaże.

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  5. g_o_n | 3 październik 2009 o godzinie 19:10

    A czy to muszą być człowieki? a jak to są inteligentne kwarcowe ludki lub piękna energetyczna mgiełka;)
    Czyż to nie wspaniałe ile może być możliwości? A nie tylko woda i woda:P Wiem że ludzie lubią kwiatki i trzeba je czymś podlewać ale bez przesadyzmu.

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  6. Beata | 3 październik 2009 o godzinie 22:42

    ale alkoholu bez wody nie zrobisz…:( G_o_n…

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  7. Władek | 4 październik 2009 o godzinie 19:38

    Ciekawe jest to że na Ziemi także mamy taką czerwoną glebę.
    Leży na dnie oceanu i powstała za czasu gdy to woda była zielona (!) przez żelazo znajdujące się w niej. Z czasem wytrąciło się i powstał taki czerwony tlenek żelaza.

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz

Napisz komentarz