Noworoczna separacja

17 grudzień 2009

Obecna – dobiegająca szczęśliwie, choć niestety tylko pozornie – przerwa w aktywności z pewnością jest jedną z najdłuższych, jeśli w ogóle nie najdłuższą, z jakimi mogliście mieć do czynienia obcując z tym blogiem; nie ma jednak sensu rozwodzić się zbytnio o przyczynach tej przewlekłej apatii autora, wystarczy zamiast rozwlekłych wynurzeń użyć jednego, jakże pojemnego słowa – życie. Jak w przypadku wszystkiego innego czasy dzielą się na lepsze i gorsze, wyjątkiem od tego nie jest również prowadzenie strony internetowej (szerzej nawet ogólnie pojęta aktywność w Internecie), przypadłość ta nie ominęła niestety i mnie samego – w ostatnich tygodniach moja obecność w Internecie osiągnęła swoiste minimum, choć trudno mi w zasadzie powiedzieć, dlaczego tak się dzieje, bo trudno to nazwać przesytem czy znudzeniem.

Nie mogło w związku z tym być inaczej – Cytadela pokryła się na ponad już dwa tygodnie kurzem i pleśnią, poza sporadycznymi komentarzami nie byłem w stanie napisać czegoś więcej. Nie wspominam tutaj świadomie o pojawiających się komentarzach Czytelników, które z przyjemnością czytałem i za które serdecznie dziękuję. Przepraszam wszystkich rozczarowanych brakiem wpisów (przy założeniu, rzecz jasna, że tacy istnieją), miła niezmiernie jest świadomość, że pisze się coś, co kto inny czyta z przyjemnością, jeszcze milsza, że może tej koślawej twórczości komuś brakować.

Niestety muszę przyznać, że wpis dzisiejszy jest bardziej pokraczną próbą wyłgania się od napisania o czymś konkretnym niż takim właśnie „zwyczajnym” wpisem, liczę na Waszą wyrozumiałość w tej kwestii. Z jednej strony zapewniam, że Cytadela jako taka nie dokona (przynajmniej w przewidywalnym dla mnie czasie) żałośnie żywota i stanie się jednym z milionów blogów, które straszą po Internecie datami ostatnich wpisów sprzed roku czy nawet dłuższego czasu. Włożyłem naprawdę sporo pracy zarówno w stworzenie strony w takiej formie, jaką ma obecnie, jak i w setki wpisów, nie byłoby dobrym pomysłem rzucić tym wszystkim i zmarnować dwa lata pracy. Z drugiej jednak strony chcę być wobec wszystkich szczery – poza ogólnie pojętą „Internetową apatią” istnieje coś bardziej niebezpiecznego – pomijając brak czasu, inne zajęcia i dee, brak mi w ostatnim czasie prawdziwej radości związanej z pisaniem, w pewnym sensie maszynka, która działała lepiej lub gorzej przez ostatnie dwa lata dostała zadyszki i pogubiła się trochę w swoim świecie. A ponieważ uważam, że tworzenie wpisów „dla porządku”, aby po prostu się mogły pojawiać, bez szczerego entuzjazmu, rozmija się z celem, jaki przyświecał mi podczas zakładania strony, wolę po prostu od pisania odpocząć.

Mam nadzieję, że decyzja ta spotka się z Waszym zrozumieniem. Ponownie zastrzegam, że to nie koniec istnienia strony, w żadnym wypadku – jedynie bliżej niezdefiniowania „przerwa w działalności”, niezdefiniowana, bo nie potrafię teraz w żaden sposób oszacować, ile czasu minie aż syn marnotrawny powróci. Z pewnością nowe wpisy nie pojawią się jeszcze w tym roku – wyjeżdżam na dłuższy czas za granicę, gdzie odpoczynek i świąteczna atmosfera nie będą nakłaniać mnie do pisania. Trudno mi też powiedzieć, czy aktywność zwiększy się po Nowym Roku – mam jednak szczerą nadzieję, że nowe wieści o Wszechświecie pojawią się tutaj w okolicach połowy stycznia. Dziękuję wszystkim wytrwałym czytelnikom za wierność i wytrwałość, komentarze i aktywne motywowanie do pisania, to rzecz nieoceniona. Na czas świąt życzę wszystkim udanego, relaksującego odpoczynku od spraw życia codziennego, nie zapominając o udanym „ślizgu” w nowy, dziesiąty rok tego tysiąclecia. Do zobaczenia za kilka tygodni! Pozdrawiam serdecznie!

Wpisy o podobnej tematyce:



Komentarze czytelników

  1. Tony | 17 grudzień 2009 o godzinie 17:12

    Tak się złożyło, że na pewnym forum popełniłem dziś wpis składający się głównie z cytatów pisarzy o procesie pisania. Na wstępie proszę Cię o zapoznanie się z tym tekstem, nie jest bardzo długi, ale daje do myślenia:
    http://www.weryfikatorium.pl/forum/viewtopic.php?t=7381

    Wniosek jest taki, że pisanie z czasem może stać się udręką, w pełnej wersji artykułu wspomnieni są także dziennikarze. A dziennikarze bywają blogerami i odwrotnie.

    Co dalej? Proponuję pisać nawet na siłę. Warto wytrwać mimo wszystko, tylko w ten sposób można coś osiągnąć – właśnie pokonując zniechęcenie.

    Proponuję także umieszczenie reklam (Google) na stronie. Gdy zacznie wpływać z nich jakiś grosz, może to być realny argument nad dalszym poświęcaniem czasu blogowi. Założyłeś rodzinę, pojawiły się może zobowiązania finansowe (dzieci, kredyt). Takie dodatkowe źródło dochodów nigdy nie zaszkodzi. Jeśli powiesz mi, że nie robisz tego dla pieniędzy, to ja powiem: lepiej tak, niż żeby cytadela miała upaść.

    Zdrowych i wesołych! :) I żeby 2010-ty okazał się pomyślny.

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
    • finwe.isilra | 17 grudzień 2009 o godzinie 18:28

      Przeczytałem i nietrudno się zgodzić z cytatami, przy czym mimo wszystko nie porównywałbym mojej działalności tutaj do pisarstwa, to niewiele ma ze sobą wspólnego – tak naprawdę nie tworzę nic nowego, nowej jakości, jedynie ujmuję słowa innych w słowa swoje:))
      Na siłę jednak pisać nie chcę i nie potrafię – podobnie jest z wieloma innymi rzeczami w życiu. Albo się coś chce i potrafi, albo nie, wymuszanie działania jest niemożliwe dla mnie. Dlatego trochę inaczej do tego podchodzę – wiem, że zniechęcenie minie już niedługo, po prostu tak czuję, dlatego nie chcę się zmuszać.
      Co do reklam – cóż, powiem Ci dokładnie tak, jak podejrzewasz: nigdy nie robiłem tego dla pieniędzy. Pomijając już kwestie prawne (które mimo wszystko mnie interesują), wedle których ogrom zdjęć i grafik z których korzystam byłoby wykorzystywanych nielegalnie w przypadku zarobkowej formy bloga, nigdy nie chciałem mieć strony o swej fascynacji, która miałaby zarabiać. Zacząłem pisać, bo robiło mi to frajdę, reklam na stronie nigdy NIE BĘDZIE;)
      I nie ma tak źle – dzieci nie mam, rodzinę założyłem już jakiś czas temu: to nie jest jakiś specjalny moment w moim życiu, który miałby mnie zniechęcać do pisania. To po prostu taki mały kryzys, który trzeba przetrwać. Pozdrawiam!

      Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  2. amikron | 17 grudzień 2009 o godzinie 17:16

    Ja od siebie mogę napisać, że jak najbardziej poczekam na powrót pasji do pisania. Świat czekał z wieściami z interesujących nas dziedzin nie będzie, mam więc nadzieję, że ilość wydarzeń do opisania nie będzie Cię do powrotu w styczniu zniechęcać ;-)
    Tobie również i wszystkim innym życzę przy tej okazji wspaniale przeżytych świąt, wszelkiej pomyślności w Nowym Roku w każdej dziedzinie (twórczości internetowej również :-) ) oraz ogólnie wszystkiego najlepszego!!!
    Do przeczytania wkrótce :-D

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  3. uizalW | 17 grudzień 2009 o godzinie 17:34

    przerwa dała się zauważyć, ale rzeczywiście lepiej, żeby Autor odpoczął – wtedy, po przerwie, może jeszcze chętniej poprowadzi to wspaniałe internetowe dzieło przybliżania fizyki internautom ;>
    Wesołych Świąt! oraz szczęśliwego Nowego Roku! No i miłego, jak najdłuższego (przerywanego wpisami na Cytadeli ;P) wypoczynku ;]

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  4. slawkas | 17 grudzień 2009 o godzinie 19:23

    O rany, jak ja Ciebie rozumiem :) Mam dokładnie to samo. Różni tacy już się pytają, czy nic mi nie jest, a mi się normalnie nie może zebrać na pisanie. Gotowe pomysły, nawet materiały czekają, ale na pisanie nie ma ochoty. Tylko czytam i komentuję. Chyba dobrze się składa z tą okazyjną przerwą. Wesołych Świąt i Do Siego Roku!

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  5. Ori2711 | 17 grudzień 2009 o godzinie 20:15

    wracaj jak najszybciej :)

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  6. przestal | 17 grudzień 2009 o godzinie 21:36

    Dopadł cię może syndrom “kurczącego się czasu”- co dzień jest go mniej , w pracy, w domu ,w niedzielę i dzień powszedni-coraz więcej spraw odłożonych na później. U mnie pojawiło się to po 35 roku życia i ciągle “przyspiesza”.Inna sprawa ,że zimą jest mniej światła co obniża poziom serotoniny z wiadomym skutkiem.Da to się jednak przetrwać a wiosną robi się coraz lżej.Życzę miłych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia oraz Do Siego Nowego Roku/i powrotu weny-to dla siebie i pozostałych wiernych czytelników naprawdę dobrego bloga-miałem nie kadzić ale co tam/

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
    • finwe.isilra | 18 grudzień 2009 o godzinie 08:17

      Poruszyłeś tutaj bardzo ważny aspekt całej sprawy – “syndrom kurczącego się czasu” to rzecz dobrze mi znana od niedawna, o ile u Ciebie zaczęło się to po 35. roku życia, to u mnie niestety wcześniej;) Nie będę tutaj się rozwodził nad tym, bo to nie czas i miejsce na to, jednak wszystko zaczęło się pół roku temu, kiedy nagle się poważnie pochorowałem; wcześniej nie wiedziałem, co to szpital. Od tego czasu zacząłem doceniać każdą chwilę i nie opuszcza mnie obawa, iż chwile te wykorzystuję niekompletnie, że czas nieubłaganie ucieka bez treści i sensu. Ale zostawmy to – jak powiadasz z pewnością zimowa depresja swoje dokłada…
      Wiosna już wkrótce (piszę to przy ponad -10 stopniach C na zewnątrz), więc będzie lepiej. Dziękuję Ci serdecznie za życzenia i odwzajemniam się takimi samymi!:)
      Dziękuję i gorąco pozdrawiam!:)

      Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  7. Beata | 17 grudzień 2009 o godzinie 23:08

    i co mam napisać?…dobrych świąt i 2010 też!

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  8. Wesoły Terrorysta | 18 grudzień 2009 o godzinie 10:42

    Urlop sobie robisz? I bardzo dobrze – z doświadczenia:) mogę powiedzieć, że to dobra decyzja. Wprawdzie Twój blog ma nieco inną naturę niż mój, więc nie napiszesz kilku notek “na zapas”, ale odpoczniesz, zbierzesz myśli, a jak wrócisz – to będziesz pisał i pisał.

    Ty to się chociaż wytłumaczyłeś, a taki jeden z Danii to nawet słowem nie piśnie…w komentarzach się tłumaczy:)

    No to Wesołych Świąt i do zobaczenia w 2010!:)

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
    • finwe.isilra | 18 grudzień 2009 o godzinie 22:49

      To prawda, taka specyfika bloga, że co najwyżej po kilku tygodniach temat traci na aktualności, ale da się z tym żyć. Zresztą kiedyś praktykowałem pisanie “na zapas” w pewnym sensie – miałem zawsze, przez jakiś niedługi mimo wszystko czas, kilka wpisów “za pazuchą”, gotowych do publikacji. Porzuciłem jednak ten proceder z różnych względów.
      Dziękuję serdecznie za życzenia i życzę Ci tego samego;)

      Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  9. g_o_n | 18 grudzień 2009 o godzinie 12:44

    Wesołych spokojnych świąt drogi autorze. Apatia i życie dopada wszystkich, komentujących również;) Chociaż bardziej to życie ogarnięcie pewnych życiowych spraw i decyzji:)

    Z całego serca życzę miłego odpoczynku, naładowania akumulatorków i powrotu radości z pisania jaką my otrzymujemy gdy czytamy twoją jak że bardzo frapującą “pisaninę”.

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  10. Tony | 18 grudzień 2009 o godzinie 14:23

    To po prostu taki mały kryzys, który trzeba przetrwać.

    Oby. Wybacz, że “pomalkontencę”, ale zbyt wiele samemu w podobny sposób zaprzepaściłem tematów, a widziałem podobnych porzuconych pomysłów jeszcze więcej (wiem, że niczego nie porzucasz).

    Chodzi o to, że możliwym jest, że zawsze ten kolejny post “napiszę jutro na 100%”, aby po dłuższym czasie stwierdzić, że już wstyd wracać ;)

    Trzymam więc kciuki za powrót chęci i pozdrawiam.

    (Kliknąłem na “odpowiedź” na Twój post, nie wiem, dlaczego ten komentarz znalazł się tutaj. Jeśli to możliwe, proszę o przeniesienie.)

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
    • finwe.isilra | 18 grudzień 2009 o godzinie 22:58

      Eeem, nie bardzo wiem jak miałbym komentarz przenieść, niestety nie przewidywałem takich fanaberii;) Ale też nie musi być przeniesiony. Dobrze wiem, o czym mówisz – zaprzepaszczanie możliwości i pomysłów zdarza mi się zbyt często. Podobnie z przesuwaniem jakiejś czynności ciągle w przyszłość – podobnie działo się ostatnio ze stroną, wolałem więc otwarcie przed sobą przyznać, że obecnie nie jest to możliwe:)

      Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  11. przestal | 18 grudzień 2009 o godzinie 16:18

    Może to nachalne ale tak mi się skojarzyło, kiedy leżałem w szpitalu przeczytałem książeczkę /bryk/J.Silva o metodzie pracy z podświadomością – tytułu nie pomnę . Byłem tym zaskoczony.Przeczytałem potem wiele tytułów z tej branży-najlepsze są chyba Murphy,ego Potęga podświadomości i książka tegoż autora Moc Przyciągania Pieniędzy /najgłupszy tytuł jaki widziałem ale książka super/Polecam ją każdemu kogo dopada zwątpienie ale może jeszcze czytać/ jeżeli już nie może, pozostaje lekarz/To naokoło dotyka tego o czym musiałeś słyszeć mając tak szerokie zaintersowania- Bóg Fizyków ,piąty wymiar to informacja, tyle wszechświatów ile myślących istot ,swiadomość kreuje rzeczywistość tą realną itd,itp/ pozdrawiam

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  12. MaG | 23 grudzień 2009 o godzinie 12:01

    Jak zwykle wszystko przez kobiety. Trzeba się było nie żenić. Ja nie zamierzam popełnić takiego błędu :P

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  13. Beata | 27 grudzień 2009 o godzinie 13:21

    MaG – nie trzeba się żenić, żeby być z kobietą…

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  14. Beata | 30 grudzień 2009 o godzinie 22:25

    Szczęścia w Nowym Roku Autorze!:)

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  15. Beata | 15 styczeń 2010 o godzinie 21:08

    smsa zara wyślę tylko znajdę Twojego koda:)

    i prosze sie poprawić z pisaniem:)

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  16. Beata | 18 styczeń 2010 o godzinie 22:30

    Martwie się, bo jesli zapłaciłam jeden złotych i dwadzieścia dwa grosze to chciałabym za to poczytac…poproszę:)

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  17. Beata | 18 styczeń 2010 o godzinie 22:31

    g-o-n to ON u Ciebie komentował? zazdroszczę!

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  18. Wesoły Terrorysta | 19 styczeń 2010 o godzinie 09:35

    Ekhm…pozwolę sobie wyrazić opinię większości:
    Finwe, wracaj!
    Dziękuję:) Autorze, z większością dyskutować będziesz?

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  19. Beata | 21 styczeń 2010 o godzinie 22:32

    a ktos wie na którym miejscu jest nasz Autor?

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  20. przestal | 5 luty 2010 o godzinie 12:14

    Co dzień tu zaglądam i nic, posucha. Mam nadzieję ,że godzilla w końcu wylezie z głębin!!!

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  21. Wesoły Terrorysta | 8 luty 2010 o godzinie 13:07

    Coś się dzieje – Finwe zmienił banner konkursu “Blog roku” z onetowego na Wiadomości24. Czuwaj!

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  22. Beata | 8 luty 2010 o godzinie 21:59

    to ja czuwam też…

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  23. Tony | 12 luty 2010 o godzinie 18:19

    O ciemnej materii: http://wyborcza.pl/1,75476,7553965,3_4_drogi_do_Nobla_.html

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  24. Beata | 18 luty 2010 o godzinie 12:10

    możliwe, że Autor jest juz teraz w dwóch postaciach i dlatego milczy…

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz

Napisz komentarz