Neutrina z jądra Ziemi

23 marzec 2010

Choć rosnące w błyskawicznym tempie wyrafinowanie nowoczesnej technologii od kilkudziesięciu lat prowadzi do prawdziwego rozkwitu badań najodleglejszych zakątków Wszechświata, to nie oznacza to wcale, że wiemy już wszystko, ba, istnieje w dalszym ciągu sporo niejasności w naszej wiedzy o obiektach znacznie nam bliższych, wiele jeszcze pozostało nawet do odkrycia w związku z naszą ojczystą planetą. Uzupełnianie luk w tej wiedzy nie należy co prawda do zadań astronomów i kosmologów – których dokonania interesują nas w ramach Cytadeli mimo wszystko najbardziej – jednak nie samą astronomią człek w końcu żyje; przyznam szczerze, że o ile kiedyś dokonania szeroko pojętych geologów interesowały mnie średnio lub nawet wcale, to w ostatnim czasie zarówno geologia właśnie (oraz pozostająca z nią w jakimś tam luźnym związku paleontologia) zostały przeze mnie odkryte jako prawdziwa „terra incognita”. Z tego względu zmuszony jestem prosić Czytelników wyczekujących „kosmicznych” wieści o wybaczenie i wyrozumiałość – jak sądzę warto czasem wrócić z kosmicznych podróży na naszą planetę, a dokładniej skierować zainteresowanie na jej wnętrze.

Jedną z ciągle nierozwiązanych do końca zagadek związanych z naszą planetą jest bez wątpienia prawdziwa istota najgłębiej ukrytej w jej wnętrznościach części, czyli planetarnego jądra. Dzięki badaniom sejsmologicznym wiemy co prawda sporo już o jego naturze, mimo to ambitni badacze nie muszą jeszcze przez bardzo długi czas martwić się o brak zajęć. Sejsmologia w ich rękach to naprawdę potężne narzędzie, nie jest to jednak jedyny instrument, dzięki któremu w stanie jesteśmy Ziemi wyrywać po kawałku jej tajemnice – w pierwszej chwili może okazać się to zaskakujące, jednak bardzo dobrze to zadanie realizuje również zmyślnie zastosowana wiedza z dziedziny fizyki cząstek.

Międzynarodowy zespół naukowców, złożony z badaczy z Włoch, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Francji oraz Rosji wykorzystywał w swej pracy badawczej (o której za chwilę) dobrodziejstwa oferowane przez placówkę naukową pod dźwięczną nazwą Laboratori Nazionali del Gran Sasso, ukrytą we wnętrzu włoskiego masywu górskiego Gran Sasso (umiejscowioną w okolicy miejscowości L’Aquila). W ramach tej placówki funkcjonuje niecodzienny projekt pod „włosko” brzmiącym akronimem BOREXINO (od BORon EXperiment), który w istocie jest niczym innym, jak po prostu „najzwyklejszym na świecie” detektorem neutrin.

Zanim powiemy słów kilka o samych badaniach, słów może kilka o „delikwentach” badaniom podlegającym. Neutrina to bardzo „specyficzne” cząstki elementarne – nie dość, pod względem liczebności są chyba bezkonkurencyjne w całym Wszechświecie, to mają do tego zaskakujące cechy: nie oddziaływują niemal w ogóle z materią, przenikając bez żadnego wysiłku obiekty wielkości na przykład Ziemi, do tego ich masa jest bardzo niewielka i bliska zeru. Biorąc pod uwagę taką charakterystykę cząstek nietrudno się domyśleć, że ich detekcja sprawia niemałe problemy – rzeczywiście, rejestrowanie neutrin do wdzięcznych zadań nie należy. Istnienie neutrin zostało przewidziane – w teorii – przez wybitnego szwajczarskiego fizyka Wolfganga Pauliego, który już w 1930 roku stwierdził, iż cząstki takie muszą istnieć (nie wnikajmy może dlaczego, bo to regiony, w których mogę się niemiłosiernie zaplątać). Zanim jednak potwierdzono eksperymentalnie ich obecność upłynęły niemal trzy dekady – dokonano tego w drugiej połowie lat pięćdziesiątych XX. wieku, i to nie bez wysiłku. Trudności związane z zarejestrowaniem cząstki mogą wydawać się niewiarygodne, gdy uzmysłowimy sobie (zgodnie z naszą obecną o niej wiedzą), że w kazdej sekundzie przez organizm każdego z nas „przelatuje” bez mała… 50 bilionów tych cząstek, jednak wymienione wcześniej egzotyczne cechy neutrin usprawiedliwiają całkowicie biednych badaczy.

Wszystkich zainteresowanych szczegółowszymi informacjami o tych fascynujących cząstkach zachęcam do szperania w materiałach dostępnych w Internecie, tutaj dodam tylko, że neutrina powstają – między innymi – w trakcie tzw. rozpadów „beta”, rozróżniamy ich trzy rodzaje (neutrina elektronowe, mionowe i taonowe) i, co bardzo ciekawe, cząstki te potrafią w trakcie swej podróży zmieniać swój rodzaj, podlegają tzw. oscylacji neutrinowej. W kontekście tego wpisu jednak najważniejszym faktem jest pierwszy z wyżej wspomnianych – neutrina powstają przy radioaktywnym rozpadzie niestabilnych jąder atomowych.

Kiedy do takiego rozpadu dochodzi, wydzielana jest między innymi energia cieplna. I tutaj szczęśliwie w końcu wracamy to zasadniczego tematu wpisu – mimo że sporo jeszcze tajemnic jądro Ziemi przed nami kryje, to raczej pewne wydaje się, iż duży udział w generowaniu ciepła we wnętrzu planety ma właśnie rozpad pierwiastków takich jak uran, tor oraz potas. Naturalna radioaktywność jądra Ziemi uważana jest za jeden z głównych „generatorów” ciepła naszej planety.

Rozpad radioaktywny generuje więc neutrina – badając energię takiej ulotnej cząstki, docierającej do nas z wnętrza Ziemi (zwanej geoneutrinem, by odróżnić je od neutrin słonecznych, docierających do nas od naszej rodzimej gwiazdy, czy też neutrin atmosferycznych, powstających w wyniku kolizji promieniowania kosmicznego z cząsteczkami górnych warstw atmosfery), sporo można dowiedzieć się o charakterystyce jądra, które uległo rozpadowi. W ten sposób to naukowcy uzyskują dostęp do wiedzy o składzie tej części planety, której bezpośrednie badanie jest, jak łatwo się domyśleć, po prostu niemożliwe.

Wykrywanie neutrin to zadanie ze względu na ich kłopotliwą charakterystykę niełatwe – w celu ich detekcji buduje się zaawansowane technologicznie detektory, wśród których najszerzej chyba znanym jest potężny detektor SuperKamiokande, umiejscowiony w Japonii. Zasada działania takiego detektora jest (oczywiście w uproszczeniu, i to znacznym) zwykle taka sama: głęboko pod ziemią, najlepiej z dala od sztucznych źródeł neutrin (którymi są elektrowni e jądrowe) umieszcza się potężne zbiorniki z płynem, tzw. scyntylatorem. Scyntylator to inaczej mówiąc substancja, która emituje światło, gdy przenika przez nią promieniowanie. Ogromne zbiorniki pełne scyntylatora umieszczane są więc pod ziemią, gdzie poza zbiornikiem drugim najistotniejszym elementem są fotopowielacze, inaczej mówiąc detektory światła o ogromnej czułości (rejestrujące pojedyncze fotony) i szybkości rejestracji. Takich fotopowielaczy komora zawierająca zbiornik posiada bez liku, wystarczy zajrzeć (gorąco polecam!) do galerii detektora BOREXINO pod tym adresem, by zobaczyć od groma fascynujących zdjęć.

Dobrze więc, zbudowaliśmy w pocie czoła detektor, w jaki sposób jednak detektor ten wykrywa neutrina, które przecież nie są „światłem”, do tego niemal nie oddziałują z materią? Otóż wielkość zbiornika ma swoje uzasadnienie – ogromna ilość scyntylatora konieczna jest właśnie dlatego, że neutrina tak bardzo wymykają się detekcji: kiedy przypomnimy sobie, iż na każdy centymetr kwadratowy powierzchni na Ziemi w ciągu sekundy dociera kilkadziesiąt miliardów neutrin, liczba rejestrowanych przez detektory neurin będzie śmiesznie mała – w przypadku detektora BOREXINO mowa jest bowiem o kilku neutrinach słonecznych na dzień, nie wspominając już o geoneutrinach, których rejestrowane jest zaledwie ok. 10 na… rok. Działanie detektora neutrin wymaga więc ogromnej cierpliwości. Neutrina, jak już wiemy, niemal nie posiadają masy i niemal nie oddziaływują z materią, jednak to słowo – niemal – jest tutaj kluczowe. Stwarzając dla neutrin idealne warunki (ogromna ilość scyntylatora), przyprawiając to niezwykle czułą aparaturą (fotopowielacze) i dokładając do tego całe oprzyprządowanie i oprogramowanie oraz anielsko cierpliwą ekipę badaczy w końcu sprawimy, że jedno z nieliczonej liczby neutrin, przenikających w każdej chwili detektor, siłą rzeczy wychwycone zostanie przez szczęśliwe jądro w komorze i doprowadzi do jego rozpadu, a tym samym do wygenerowania ultrakrótkiego błysku światła.

Detektor BOREXINO, który jest czternastometrową kulą zawierającą 300 ton scyntylatora otoczoną przez 2.200 fotopowielaczy, powstał właściwie w celu badania neutrin słonecznych, jednak nie powstrzymało to naukowców przed wykorzystaniem detektora do rejestracji geoneutrin. Jak poinformowali badacze biorący udział w kolaboracji nie było to zadanie pozbawione widoków na przysżłość – badacze poinformowali właśnie, że udąło się osiągnąć założony cel. Wnioskując o naturze rozpadających się jąder atomowych na podstawie „przechwyconych” neutrin badacze stwierdzili, że neutrina pochodziły z rozpadu uranu oraz toru, potwierdzając tym samym przypuszczenia geologów odnośnie składu chemicznego wnętrza planety. To jednak dopiero początek – aby poznać skład jądra oraz płaszcza Ziemi w szczegółach sam detektor BOREXINO nie wystarcza, do tego celu konieczne byłoby stworzenie globalnej sieci detektorów neutrin. Naukowcy przypuszczają, że wśród wówczas wykrytych neutrin powinne znaleźć się i takie, które powstały w trakcie rozpadu jąder potasu i rubidu.

Wyniki zebrane przez badaczy we włoskich górach nie są wprawdzie pierwszą próbą rejestracji geoneutrin – podobne zadanie realizowane było już w 2004 roku w Japonii, jednak wyniki wówczas uzyskane były co najmniej kontrowersyjne, gdyż detektor zastosowany do ich uzyskania znajdował się w sąsiedztwie kilku elektrowni atomowych, mogących zafałszować rejstrację. Niezależnie od tego jednak dzięki takim badaniom naukowcy bliżsi są znów o krok do poznania prawdziwej natury tysięcy kilometórów skał, po których dzień w dzień stąpamy.

Źródło:

Link 1

Zdjęcie: Detektor BOREXINO w całej swej krasie

Źródło zdjęcia

Credit: BOREXINO-Collaboration

Wpisy o podobnej tematyce:



Komentarze czytelników

  1. MrCichy | 23 marzec 2010 o godzinie 09:38

    A w jaki sposób odróżnić neutrino ziemskie od słonecznego? Bo tego jakoś nie rozumiem.

    Jestem pełen podziwu dla naukowców, budujących wielkie rozmaite konstrukcje, takie jak wspomniane powyżej detektory czy LHC. Mają rozmach, w słusznej sprawie:)

    Próbowałem też policzyć, ile neutrin przeleciało przeze mnie podczas czytania tego artykułu, ale nie dałem rady:)

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  2. przestal | 23 marzec 2010 o godzinie 16:02

    Myślę, że istotna jest tu też pora dnia o jakiej następuje dedekcja /a raczej nocy-bo wtedy neutrina słoneczne muszą przebrnąć przez całą ziemię/.

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  3. pqs | 24 marzec 2010 o godzinie 21:46

    A skąd wiadomo, że błyski są od neautrin a nie
    np.: od zanieczyszceń promieniotwórczych
    w układzie detektora –
    100% czystych podzespołow nie da się wykonać,
    również wydaje mi się że 100% izolacja od
    zewnętrznych czynników jak chociażby
    pojedyncze atomy radonu jest bardzo wątpliwa,
    chyba, że separacja tych zakłoceń
    jest wykonywana po analizie danych, ale
    na ten temat się milczy, tak więc
    dla mnie cały ten ekperyment mocno wątpliwy.

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
    • finwe.isilra | 24 marzec 2010 o godzinie 22:52

      Oczywiście kwestionować można wszystko do woli, jednak pytanie przez Ciebie zadane jest pytaniem, które powinieneś skierować do prowadzących eksperyment naukowców, nie do mnie. Ponieważ wydano spore jak przypuszczam pieniądze na detektor, zaangażowano w niego sporą grupę ludzi i wyniki ich prac są publikowane, zakładam naiwnie, że jakieś sposoby na rozwiązanie wymienionych przez Ciebie problemów istnieją i są stosowane. Nie znam szczegółów (to też nie było tematem wpisu), dlatego nie mogę tutaj udzielić odpowiedzi. Do wyboru – albo zaufać/uwierzyć albo też nie.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  4. kamil | 25 marzec 2010 o godzinie 14:23

    nie znam sie za bardzo na detekcji neutrin ale idea scyntylatora polega na tym ze absorbuje on kwant energii (w przypadku idealnym tylko okreslonej energii – w rzeczywistosci jest to troche rozmyte [chocby z zasady heisenberga]). W wyniku promienistej dezaktywacji molekuł scyntylatora (powrót do stanu podstawowego z emisją kwantu promieniowania) dochodzi do emisji fotonu o ścisle ustalonej energii (zazwyczaj jest to kilka/kilkanascie mozliwych energii) dlatego mozna dobrac scyntylator w taki sposob aby absorpcja zachodzila w wyniku przelotu neutrino bo inne rodzaje promieniowaia o innej energii docierające do molekul scyntylatora nie moga byc absorbowane.
    Czytalem tez kiedys o detekcji neutrin za pomoca emisji czegos w rodzaju promieniowania Czerenkowa – powstaje ono kiedy czastka obdarzona ładunkiem porusza się w ośrodku szybciej niż światło (w tym ośrodku oczywiście). No ale neutrino nie posiada ładunku więc nie bardzo kumam ten mechanizm.

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
    • finwe.isilra | 25 marzec 2010 o godzinie 18:53

      Akurat w przypadku detektorów neutrin chodzi – jeśli dobrze sprawę rozumiem, bo nie jestem specjalistą ani od neutrin ani, tym bardziej, od scyntylatorów – właśnie o promieniowanie Czerenkowa. Choć neutrina niemal nie reagują z materią, to zdarza się czasem, iż zderzenie neutrina z protonem (jądrem atomu wodoru) prowadzi do emisji wysokoenergetycznego elektronu, który – w zbiorniku detektora – porusza się szybciej niż światło w wodzie. Dochodzi do emisji promieniowania Czerenkowa i tym samym fotopowielacze mogą zarejestrować zdarzenie. Jeśli się mylę proszę o poprawienie moich błędów przez kogoś kompetentnego;)

      Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  5. Beata | 3 kwiecień 2010 o godzinie 21:19

    ale. ten tego, wesołych świąt, mogę? :)

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
    • finwe.isilra | 3 kwiecień 2010 o godzinie 22:54

      Ano pewnie:) Dziękuję serdecznie i życzę Tobie – oraz wszystkim – również dobrych świąt! Niestety nie zdążyłem złożyć, chciałem coś napisać ale mam niestety w ostatnich dniach problemy ze zdrowiem i nie potrafię się zabrać za pisanie…
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  6. Marcin Misiaszek | 21 kwiecień 2010 o godzinie 23:16

    Podstawa detekcji neutrin w detektorze BOREXINO jest obserwacja blyskow scyntylacyjnych przy uzyciu 2212 niskoszumnych fotopowielaczy. Neutrino oddzialujac z elektronami rozpraszaja je przekazujac czesc energii kinetycznej. Energia elektronow odrzutu nastepnie jest wytracana przez elektron w wyniku oddzialywania z molekulami scyntylatora. Poprzez oddzialywanie naladowanych czastek z molekulami scyntylatora zostaja one wzbudzone do krotkozyciowych poziomow. Wzbudzone molekuly scyntylatora powracaja do stanow podstawowych emitujac rownoczesnie swiatlo. Podsumowujac, neutrino rozprasza elektron a ten elektron wzbuda molekuly scyntylatora do swiecenia. Nastepnie przy uzyciu zespolu fotopowielaczy dokonuje sie detekcji wypromieniowanych fotonow. Im wyzsza ich liczba tym wieksza energia zdeponowana przez elektron w scyntylatorze. Tak wiec, detektor BOREXINO mierzy energie i ilosc rozproszonych przez neutrina elektronow z ktorej mozna wydedukowac strumien i rozklad energetyczny neutrin.

    Geo-neutrina produkowane przy rozpadach promieniotworczych we wnetrzu Ziemi sa antyneutrinami. Rozpadowi neutronu towarzyszy emisja antyneutrina elektronowego oraz elektronu, tak aby liczba leptonowa w sumie wynosila 0 (jak przed rozpadem). Neutrina emitowane ze Slonca to neutrina elektronowe. W Sloncu nie nastepuja rozpady neutronow, tylko odwrotnie, nastepuje fuzja lekkich pierwiastkow (wodor, hel) w ciezsze. Tak wiec geoneutrino odrozniamy od neutrina slonecznego gdyz procesych ich detekcja sa rozne. Neutrina elektronowe rozpraszaja elektrony. Antyneutrina z Ziemi rejestrowane sa w innym procesie, ktorym jest oddzialywanie antyneutrin z protonami. Rozklad energetyczny neutrin ze Slonca rozni sie od rozkladu energetycznego neutrin z Ziemi.

    Uran i Tor jest wszedzie nawet w materiale z ktorego zbudowana jest klawiatura komputera na ktorej pisze…

    Pora detekcji neutrin niema nic do rzeczy. Sa eksperymenty (SUPERKAMIOKANDE) w ktorych rejestruje sie kierunek odrzutu elektronow i mozna wskazac z ograniczna dokladnoscia, ze neutrina emitowane byly ze Slonca.

    Pozbycie sie zanieczyszczen promieniotworczych w materialach z ktorych zbudowany zostal detektor bylo tematem wielu prac doktorskich oraz badawczych. Jezeli uwaza sie uruchomienie detektora BOREXINO za sukces to wlasnie z tego wzgledu, ze praktycznie niema w nim zanieczyszczen od radonu oraz innych pierwiastkow promieniotworczych, ktore uniemozliwiaja detekcje neutrin slonecznych. Wystarczy poszukac w google takich fraz “borexino, radon” a przekonacie sie, ze osiagnieta zostala czystosc radiogeniczna na niespotykanym dotychczas poziomie.

    Detektory Czerenkowa do rejestracji neutrin wykorzystuja wode a nie scyntylator. Elektron poruszajacy sie z predkoscia wieksza niz swiatlo w osrodku emituje swiatlo. Za odkrycie tego efektu przyznana byla nagroda Nobla.

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
    • finwe.isilra | 22 kwiecień 2010 o godzinie 15:35

      Witam serdecznie Panie Marcinie!
      Bardzo mi miło gościć specjalistę (piszę to całkowicie bez złośliwości, proszę mi wierzyć) u siebie, dziękuję też bardzo za wyczerpujące wyjaśnienie całej kwestii. Jak Pan pewnie zauważył blog prowadzony jest przez laika, który z pewnością nie może o sobie powiedzieć, że jest za pan brat z matematyką czy fizyką;) Niestety wiedzę zdobywałem samodzielnie poprzez czytanie książek o tematyce “okołoastronomicznej” oraz z czasopism i Internetu, z tego względu brak mi prawdziwych ścisłych podstaw. Tym samym pozostaje mi tylko przeprosić za nieścisłości, które nie są przeze mnie tworzone w złej wierze:)
      Pozostaje mi zaprosić Pana “na dłużej” i prosić o ewentualne uwagi w sytuacjach, gdy piszę ewidentne bzdury.
      Pozdrawiam!

      Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz

Napisz komentarz