Z Kosmosu w głąb Ziemi

30 marzec 2009

Nie będę ukrywał, że niewiele się dzieje (z mojego oczywiście subiektywnego punktu widzenia, a jakże) w interesującym mnie najbardziej światku “astro-kosmo”. Sensacyjnych odkryć brak, kontrowersyjnych idei też jak na lekarstwo, coś się niedobrego porobiło i w ten sposób moja skromna osoba zostaje bidula z pustymi rękoma – jak mniemam to przypadkowy zbieg okoliczności, bo naukowcy jak wiadomo w ogóle nie sypiają i coś tam zawsze knują, jednak rzeczywiście brak doprawdy doniesień na fachowych portalach, o których miałbym chęć się rozpisać.

Zdarzyło się co prawda co nieco – misja promu kosmicznego “Discovery” okazała się sukcesem, prom bezpiecznie (wraz z załogą) wrócił na Ziemię, wypełniając w pełni swoje zadania. Dzięki tej misji Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) stała się podobno drugim najjaśniejszym po Księżycu obiektem na naszym niebie (prześcigając nawet Wenus, pomijając, rzecz jasna, Słońce), niestety o ile się nie mylę nie dla nas w Polsce możliwość skonfrontowania tego obecnie z rzeczywistością (w ramach rozsądku) – korzystając z rewelacyjnego programu Stellarium (który naprawdę gorąco polecam, jeśli chcecie w prosty sposób zorientować się co do położenia gwiazd i planet na niebie w miejscu, gdzie mieszkacie), uzupełniając go o dane stacji, doszedłem do smutnego wniosku, że ISS pojawia się nad moim niebem zazwyczaj bardzo wczesnym rankiem, bodajże o trzeciej czy czwartej nad ranem, a że wstawanie o takiej godzinie nie mieści mi się w głowie, dotąd ISS nie widziałem. Wierzę jednak na słowo.

ISS z pokładu "Discovery"

ISS z pokładu "Discovery"

ISS stała się tak jasna, gdyż w końcu posiada komplet paneli słonecznych (co widać pięknie na zdjęciu zrobionym z “Discovery” po wykonanej robocie), tym samym potrafi wytwarzać energię na wszystkie swoje potrzeby i oczywiście coś ponadto. NASA, z tego co mi wiadomo, zaczyna, po powrocie “Discovery”, przygotowywać się do misji dla wielu, w tym i mnie, o wiele ważniejszej – misji, której celem ma być serwisowanie wymęczonego teleskopu kosmicznego Hubble’a. Po różnych przesunięciach terminu w końcu ma się to udać.

I tyle – rzeczywiście prawdziwa posucha informacyjna… Ten wpis nie powstał jednak dlatego, że chciałem zdawkowo napisać o paru banalnych zdarzeniach (i upchnąć, mimo wszystko, rewelacyjne zdjęcie). Tak naprawdę powstał z zupełnie innego powodu.

Od jakiegoś czasu (kilka tygodni?) zafascynował mnie, i to mocno, świat minerałów. Tak, tych zwykłych (choć czasem wcale niezwykłych) grudek skał, które w różnych miejscach Ziemi wykopywane są bez ustanku ku uciesze kolekcjonerów. Trochę nieśmiało, że tak powiem, zdobyłem pierwszy okaz, ciekaw, czy w ogóle takie maleństwo mnie w jakiś sposób zainteresuje – niestety nie stać mnie na prawdziwe cuda o pięknie wykształconych, dużych kryształach, które kosztują krocie, zaopatruję się więc w małe kawałki skał (kilka centymetrów wielkości) – wielkość się jednak, podobno, nie liczy. Jak się okazało, bakcyl chwycił z pełną mocą – w tej chwili jestem dumnym posiadaczem aż trzech (!) minerałów, które dzisiaj zapragnąłem sfotografować i podzielić się radością ich posiadania z Wami. Ba, zaopatrzyłem się już nawet tak jak trzeba w Atlas Minerałów, który pilnie przestudiowałem (dobre wydawnictwo, nawiasem mówiąc) – niesamowite naprawdę, ile przepięknych form i barw kryje w sobie Ziemia. Niestety, mój daremny aparat fotograficzny niewiele potrafi (choć makro jest jeszcze akceptowalne), szczególne problemy ma z barwami, jednak coś tam od biedy widać, a to najważniejsze. Przynajmniej mam powód, by forsować w niedługim czasie oszczędzanie na aparat fotograficzny o lepszej jakości – zawsze jakaś korzyść, prawda?

Do obejrzenia zdjęć zapraszam serdecznie do “Galerii”. Jak się rzekło, zdjęcia nie są wybitne (niektóre są wybitnie, ale nieostre i przebarwione), jednak ukazują jak myślę choć w małym stopniu piękno, jakie tkwi w kawałkach skał, wydartych naszej planecie z wnętrzności. Chciałbym też w kilku słowach o każdym z nich napisać parę uwag.

Wanadynit:

Wanadynit                                                  Mój ulubiony okaz. Wanadynit (Pb5[Cl/(VO4)3] to, jeśli dobrze zrozumiałem to co czytałem w Atlasie, minerał z grupy wanadanów. Występuje w strefach, w których utleniają się różne kruszce ołowiu. Paleta barw to (najczęściej) pomarańczowoczerwony, zdarzają się też żółte, brązowe czy brązowawożółte. Jednak tym, co sprawia, że to mój ulubieniec, jest forma kryształów – mi akurat trafił się okaz z pięknymi, czerwonymi “płytkami”, które naprawdę wyglądają niesamowicie. Tak się też przypadkiem złożyło, że zdjęcia akurat tego minerału udały mi się najlepiej, ba, nawet barwy dość dobrze zostały oddane.

Realgar:

Realgar

Mój “chrzest bojowy”. Realgar (AsS) to minerał z grupy siarczków, dokładniej jest to siarczek arsenu. Co prawda arsen nieciekawie się kojarzy, jednak wygląda fantastycznie. Krwistoczerwone kryształki akurat na przedmiotowym okazie przemieszane są z kryształkami pirytu, całość natomiast osadzona jest na kwarcu. Powstaje – uwaga – w utworach hydrotermalnych niskich temperatur (cokolwiek to znaczy), rzadziej jest produktem sublimacji wulkanów i gorących źródeł. Co ciekawe (Atlasowi chwała!) dowiedziałem się z opóźnieniem, że ten minerał jest wrażliwy na światło dzienne – podobno rozpada się z czasem na żółty proszek.

Lopezyt:

Lopezyt

Minerał “hodowlany”, a więc nienaturalny. Kupiłem go, ponieważ zachwycił mnie krwistoczerwoną barwą, jednak był to wyskok, jak sądzę, jednorazowy – w końcu interesują mnie “prawdziwe” minerały. Wygląda pięknie, podobno jednak jest dość niebezpieczny – zawiera chrom (i Bóg wie co jeszcze), więc na pewno nie nadawałby się jako zabawka do “lizania” dla dzieci. Póki co jednak żyję po kontakcie z nim, więc chyba będzie dobrze. Największa wpadka aparatu fotograficznego – zamiast krwistej czerwieni wyszły dziwne pomarańczowe bohomazy, no ale cóż…

Zdjęcie: “Gotowa” (pod względem paneli) ISS z pokładu promu “Discovery”

Źródło zdjęcia

Credit: NASA

Wpisy o podobnej tematyce:



Komentarze czytelników

  1. slawkas | 30 marzec 2009 o godzinie 21:06

    ISS w roli Jutrzenki? trzeba będzie uzupełnić podręczniki.

    A ja tu mam coś na temat pechowego zderzacza:

    link

    Może dobrze, że on nie działa, bo by się namnożyło kolejnych dziwnych teorii na podstawie błędnych wyników pomiarów:)

    Minerały są okey – Ziemia jest częścią Kosmosu;)

    PS. Do linka wstawiałem target blank, ale masz włączone nofollow czy coś tam

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
    • finwe.isilra | 31 marzec 2009 o godzinie 06:45

      Oż kurcze, chciałem też w tym wpisie o tym wspomnieć (swoją drogą nieźle, co, wpadka, którą poprawia studentka…) ale w trakcie pisania ta myśl po prostu się ulotniła:)

      O tym aspekcie zbierania minerałów, o którym wspominasz, też zapomniałem napisać (choć o tym myślałem). Skierowałem, że tak powiem, zbierackie chęci na minerały właśnie, bo to jakby naturalnie wypływa z moich zainteresowań Kosmosem, czy Wszechświatem jako takim. Minerały są – dokładnie tak jak piszesz – częścią Ziemi, która znowuż jest częścią Kosmosu, jedna wielka całość. Wydaje mi się, że jakoś się to ze sobą wiąże w piękny sposób:)

      A co do linka – nofo… no co?:D

      Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  2. WT | 30 marzec 2009 o godzinie 21:30

    Ależ piękne zdjęcie…jakbyś jeszcze powiedział, co to za błękitna kreska w tle ISS (bo jakoś nie potrafię wywnioskować…), to byłbym Ci wdzięczny niezmiernie.

    Minerały są super – może kolejny blog?;) Sam mam parę okruchów, które są ciekawe, nawet jakiś mały kawałek ametystu mi się trafił, jakieś dwa oprawiłem w wisiorki dla najmilejszej…zbieracz może ze mnie marny, ale to fajne jest. Szacunek dla ludzi z pasją, a Ty, drogi Autorze, z pewnością do takich się zaliczasz:)

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
    • finwe.isilra | 31 marzec 2009 o godzinie 06:48

      Eeee, to pewnie jakieś refleksy światła czy coś:) Nie mam pojęcia, szczerze mówiąc.

      Cieszę się, że minerały nie są Ci niemiłe – naprawdę sprawia to sporo przyjemności, jednak o o kolejnym blogu ani myślę – co najwyżej raz na jakiś czas pojawi się tutaj krótki wpis, parę zdjęć na galerii, wystarczy. Choćby dlatego, że jestem jeszcze zupełnie zielony w temacie i nie wiedziałbym, nad czym się rozwodzić:)

      Co do pasji – jeszcze bym tego tak nie nazywał. To dopiero raczkująca fascynacja, może się przecież równie dobrze okazać, że za jakiś czas spojrzę na zebrane kamole i uznam to za durną zabawę, kto wie:) Póki co jednak fajnie tak, no i – jak pisałem we wpisie – mogę już zacząć zbierać kaskę na konkretny aparat fotograficzny z dobrym obiektywem makro, w końcu jakieś usprawiedliwienie dla takich wydatków przed drugą połową mieć trzeba:)

      Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  3. Beata | 30 marzec 2009 o godzinie 23:21

    WT – to niebieskie to jest “pędzę do ciebie światłowodem, mam do przebycia długą drogę”:)

    a na poważnie – sznurek do suszenia prania, taki błękitny, stylonowy :)

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  4. slawkas | 31 marzec 2009 o godzinie 08:23

    Zdjęcie tego sznurka do bielizny z klipsami jest fantastyczne. Oglądaliście je w skali 1:1? Wygląda niesamowicie. Georg Lucas jak by to miał, to powtarzałby to ujęcie siedem razy w każdej części Gwiezdnych Wojen. Technika, tak jak minerały, może być przedstawiona w fascynująco. Mi samemu chodzi po głowie pomysł na fotografowanie pewnych rzeczy, chociaż w specyficzny sposób.

    Przy okazji fi, fotkę już sobie ściągnąłem i w tym rozmiarze można z nią zrobić wszystko:) Ale jako ilustracja we wpisie powoduje, że strona się długo ładuje i przeglądarka głupieje. Zamiast skalować w edytorze, można by śmiało przeskalować czymś do obróbki grafiki i dopiero zamieścić:)

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  5. Beata | 31 marzec 2009 o godzinie 23:07

    Gwiezdne wojny…mogę na okrągło:) teraz w TVP1 w niedzielę jest animowany serial GW :( ogląda go najmłodsze pokolenie :)

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  6. g_o_n | 1 kwiecień 2009 o godzinie 08:49

    Niebieska kreska – ehh naszej kochanej matuli o poranku nie rozpoznajecie ;)

    A zauważył ktoś ufole-spodki z lewej strony fotki ;)

    Pamiętajcie nie jesteśmy sami :D

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  7. Beata | 1 kwiecień 2009 o godzinie 21:55

    z lewej? ja widze z prawej

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz
  8. Beata | 3 kwiecień 2009 o godzinie 17:57

    z twojej prawej, czy z mojej prawej :)

    Odpowiedz na ten komentarz / Cytuj komentarz

Napisz komentarz